Swój pierwszy post zaczynam od kosmetyku, który powinien wszystkim przypaść do gustu. Z założenia przeznaczony do skóry tłustej z niedoskonałościami, zarówno do skóry twarzy, jak i ciała :)
Ja osobiście nie mogę stierdzić: tak, mam tłustą skórę z niedoskonałościami. Moja skóra twarzy skłonna do powstawania zaskórników w lekko tłustawej strefie T i do przesuszeń poza nią. Jednak ten żel oczyszczający bardzo dobrze sobie radzi nie przesuszając mojej biednej skóry policzków. Jest on hipoalergiczny i bez mydła, więc stanowi fajny, niepodrażniający sposób na oczyszczenie naszej skóry, zarówno rano, jak i wieczorem. Bardzo lubię jego zapach, przypominający trochę zapach mokrych chusteczek dla dzieci, więc kojarzony przeze mnie z czystością, a ja uwielbiam czyste, nieagresywne zapachy kosmetyków. Żel rzeczywiście bardzo dobrze oczyszcza naszą skórę, wpłynął w pewien sposób na moje zaskórniki, ale nie ma co spodziewać się cudów, bo się zawiedziemy. Zdecydowanym plusem przemawiającym na korzyść tego produktu jest zaskakująca wydajność, to moja druga butelka, używam ją miesiąc i nie skłamałabym twierdząc, że zużyłam 1/5 przy codziennej pielęgnacji skóry twarzy tym produktem. Producent zapewnia nas, że nie powoduje powstawania zaskórników i z tym jak najbardziej się zgadzam. Produkt tak jak w opisie redukuje ilość sebum. Ciężko jest mi się wypowiedzieć czy przynosi ukojenie, bo nie odczułam jakiegoś szczególnego ukojenia, jednak lubię go przede wszystkim za niepodrażnianie mojej skóry, która od pewnego czasu nie potrafiła zaakceptować większości produktów oczyszczających. Dobrze usuwa pozostałości kremu po nocy. Używając ten żel trzeba pamiętać o nawilżeniu naszej skóry, bo po jego użyciu mamy dziwne uczycie ściągnięcia, które ustępuje po zastosowaniu kremu. Uważam, że żel jest wart zakupu, odrobinę droższy niż drogeryjni konkurenci, ale starcza nam na zdecydowanie dłuższy czas.
Żel po nałożeniu na rękę
I po lekkim "wmasowaniu" (tutaj zaznaczam, że produkt nie pieni się jakoś niesamowicie)